Przykłady z życia

Benjamin

Ukryć się za poczuciem winy

Niektórzy ludzie działają innym na nerwy ze swoją wieczną winą. Zamiast ciągle czepiać się ich „poczucia winy”, myśli się, że powinni się lepiej zmienić!

Benjamin: Kiedy byłem młody, piłem bardzo dużo. Moja dziewczyna nie lubiła tego, ale nie mogłem przestać. Czułem się z tego powodu okropnie winny. Kiedy już o tym rozmawialiśmy, powiedziała mi, że to nie picie tak bardzo ją niepokoiło, ale fakt, że stawałem się płaczliwy i wciąż mówiłem, jaki czuję się winny.

Później odkryłem, że w tamtym czasie rzeczywiście okopałem się poczuciem winy, ponieważ chroniło mnie ono przed potępianiem, a ostatecznie przed uznaniem siebie za kogoś złego. Właśnie to przekonanie towarzyszyło mi od dzieciństwa. Kiedy nauczyłem się – niestety znacznie później – rozpoznawać „potępiony” i „zły”, jako uczucia, w końcu mogłem je świadomie odebrać. Gdybym to wtedy odkrył, nie czułbym się tak winny i moglibyśmy być do dzisiaj razem.

W poczuciu winy jest także dobre uczucie

Uczucie winy może ukryć dobre samopoczucie. Odkrywasz to, patrząc na swój motyw długów. Psychologia: Dopóki przyznaję się do winy, wciąż jest we mnie coś dobrego, więc czuję się dobrze (chroniony przed myślami i poczuciem bycia złym). Dopóki potępiam siebie, inni mnie nie osądzą. Więc czuję się „dobry” i „chroniony”. Oba uczucia wreszcie chcą być świadomie odebrane i przyjęte do serca!

Corinna

Strach przed głębokim bólem

Nasz dramat powtarza się, raz po raz, dotyka naszej rany duszy i jeśli nie zbudzimy się w pewnym momencie i nie zmienimy naszego świadomego postrzegania, identyfikacja z negatywną, podstawową ideą staje się coraz silniejsza. Świat zdaje się stale to potwierdzać!

Corinna: Byłam niechcianym dzieckiem i wiele wycierpiałam. Czułam to, jako bolesną niesprawiedliwość. Jako dorosła uważałam za oczywiste, że jestem niechciana. Żeby tego nie odczuwać, zmuszałam moich bliźnich do zajmowania się mną, do angażowania mojej osoby. Byłam bardzo natarczywa, ale nie zdawałam sobie z tego sprawy. Nie zauważyłam też, że działałam bezlitośnie w mojej inwazji. Jako ofiara niesprawiedliwości (myśl, z którą zostałam zasadniczo zidentyfikowana) miałam prawo zachowywać się bezwzględnie, egocentrycznie i wymagająco. Moja postawa doprowadziła do tego, że nawet najdrożsi i najbardziej życzliwi ludzie w końcu się ode mnie odsunęli.

Tak, więc moje oczekiwania znów się spełniły – po raz kolejny spotkała mnie niesprawiedliwość i nikt mnie nie chciał. Odkryłam, że trzymanie się tego dramatu również przynosi mi korzyści, a mianowicie: czuję się uprawniona do tego.

Jest w nas część, która doświadcza emocji, jako pokarmu – czy to pozytywnej, czy negatywnej. Najważniejsze to emocje! Dramaty wywołują wiele emocji, więc oferują dużo tego „pokarmu”. Również powód, by się ich trzymać.

Poznaj wszystkie swoje części i otwórz na nie swoje serce!

Ingrid

Jak oddanie obcego uczucia właścicielowi może nas uwolnić

W Skoncentrowanej w ciele Pracy Serca, celowo używamy wyobrażenia zwrotu obcego uczucia jego właścicielowi, aby poprzez tę wyobraźnię wywołać nasze własne uczucia. Czasami po tym akcie pojawia się ulga; Często jednak pojawiają się te uczucia, z powodu, których wzięliśmy na siebie obce uczucia.

Ingrid: Odkryłam w sobie skłonność do cierpienia, narzekania i uskarżania się. W głębi serca uświadomiłam sobie, że kryje się w tym użalanie się nad sobą i smutek, a także uczucie bycia ofiarą niesprawiedliwości. Natychmiast zdałam sobie sprawę, że to były uczucia mojej matki. Wyobraziłam sobie wewnętrznie, że jej je oddałam, ale to nie było możliwe. Nie byłam w stanie tego zrobić. Wtedy czułabym się zbyt winna. Ale gdy świadomie odebrałam poczucie winy, jako emocję i otworzyłam jej swoje serce, byłam w stanie zwrócić owe uczucia mojej matce. Zdałam sobie sprawę, że właśnie z powodu poczucia winy, przejęłam jej negatywne uczucia! Nawiasem mówiąc, w moim wewnętrznym wyobrażeniu, moja matka zareagowała inaczej na powrót tych uczuć, niż się spodziewałam; nie lekceważąca, ale radosna, jak gdyby była szczęśliwa, że przestałam obciążać siebie jej cierpieniem.

Safi Nidiaye, Gefühle sind zum Fühlen da ( Uczucia są po to, żeby je czuć ), Integral Verlag, München, 2017

Natalia

Jak przejmowanie cudzych uczuć potrafi gmatwać związki.

Jestem żoną cudownego mężczyzny. Niepokoi mnie jednak fakt, że jest on ciągle na coś zły. W jakiś sposób mnie to denerwuje i drażni. Ilekroć on się denerwuje, nie umiem inaczej, jak tylko wściekać się na niego. Nie chcę tego. Wolałbym go raczej zrozumieć. Mój mąż prawdopodobnie nie czuje się ze swoim problemem w ogóle rozumiany, raczej czuje się odrzucony. Ale ten gniew jest silniejszy ode mnie, atakuje mnie w takich momentach siłą i nie mogę powstrzymać swoich reakcji. Tym sposobem obarczam dodatkowo męża – który i tak już cierpi z powodu własnego gniewu – moim gniewem.  Gdybyśmy oboje nie znali Pracy Serca, doprowadzałoby to nas do dramatów. (One są, ale tylko przez krótki czas, dopóki nie spojrzymy na swoje uczucia i nasze serca znów będą otwarte).

Któregoś dnia – dzięki Bogu –  doznaję olśnienia i nagle pojmuję, co się naprawdę dzieje. Rozumiem, że nie jestem rozgniewana, ale czuję gniew męża. Zamiast to jednak zauważyć, utożsamiam się z uczuciem i ubieram je we własne myśli. Oddając mu je w myślach po prostu rozpoznaję, że to uczucie należy do niego zamiast do mnie – i nagle moje serce jest otwarte, a zrozumienie, którego zawsze dla niego pragnęłam jest w naturalny sposób obecne.

Safi Nidiaye, Das betreite Herz ( Uwolnione serce ), Ullstein Buchverlage GmbH, Berlin 2012

Renate

Dlaczego lubimy się przyłączać do czyjegoś oburzenia?

Renate: Kiedy ktoś mówi mi o czymś, co go oburza, rozwinęłam w sobie nawyk rezonowania, potwierdzania i dostarczania mu argumentów, które podsycają jego oburzenie! To mi przeszkadza, a teraz, kiedy oglądam ten temat przy pomocy Skoncentrowanej w ciele Pracy Serca odkrywam, że kryją się za tym dwa uczucia: strach i współcierpienie.

Strach przed byciem postrzeganym, jako ktoś, kto jest także jednym z tych, z powodu, którego jest się oburzonym lub jako ktoś, kto aprobuje to, co jest oburzające; ostatecznie boję się odrzucenia. Współcierpienie odnosi się do tego, że widzę, jak bardzo ta wściekła osoba jest utożsamiana ze swoimi negatywnymi uczuciami, własnym ograniczonym poglądem i to wywołuje moją litość. A jeśli nie potwierdzę jej oburzenia, a nawet nie spróbuję skorygować jej poglądu, to myślę, że czuje się ona nieswojo, może mała lub upokorzona, i tym sposobem jej znowu współczuję. Więc odbieram litość, strach i odrzucenie, jako moje uczucia i otwieram na nie moje serce. Dzięki temu mogę po prostu posłuchać osoby, która dzieli się swoim oburzeniem, bez wchodzenia w żadne emocjonalne uwikłanie. To nie moja sprawa. To jej problem.

Safi Nidiaye, Gefühle sind zum Fühlen da ( Uczucia są po to, żeby je czuć ), Integral Verlag, München, 2017

Sarah

Nic mi się nie należy

Sarah: Nie lubię przeszkadzać. Chodzę na palcach obok innych, którzy są właśnie zajęci. Kiedy jestem dobrze traktowana, czuję się zobowiązana do wyrażenia przynajmniej wielkiej wdzięczności, jeśli nie chęci wyświadczenia komuś przysługi. Kiedy coś robię, bardzo ważne jest dla mnie, aby osoby zaangażowane w to działanie znały i rozumiały moje intencje. Tak wyjaśniam wszystko, co robię.

Kiedy siadam na lepszym miejscu, źle się czuję i nie wytrzymuję tego zbyt długo.

Ból za tym

Ludzie, którzy mają ten problem, czasami denerwują się, gdy ktoś ich krytykuje lub denerwuje. „Przepraszam, ja jestem!” wykrzykują sarkastycznie. W rzeczywistości jednak wyrażają swój najgłębszy ból: nie są (egzystencjalnie) uprawnieni, a zatem już są winni zwykłego istnienia.

„Winny” – tu chodzi o negatywną emocję.

„Nieuprawniony” lub „nieuprawniony do istnienia” – ból, który ukrywa się pod emocją.

Nawiasem mówiąc, powyższa relacja Sarah zawiera inne uczucia, które można rozpoznać i postrzegać, jako takie: „zobowiązana”, „wdzięczna” i „niespokojna”, być może także „przeszkadzająca”.

Sposób na to, aby znaleźć ból pod poczuciem winy: Zadaj sobie pytanie: A co jeśli powstrzymam się od poczucia winy? Jak będę wtedy się czuć?

Otworzyć serce na ów ból.